„Incident happened”, czyli wydarzył się incydent.

18 sierpnia 2026 | Historie ocalałych, Nigeria

Tak zazwyczaj zaczynają się doniesienia zarówno nigeryjskich, jak i zagranicznych portali informacyjnych o kolejnych zamachach w Nigerii. Jakże kontrastuje to z relacjami świadków, którzy mówią wprost o masakrze lub rzezi.

Nie ważne czy to informacja podawana przez lokalne media, czy jedną z największych światowych agencji prasowych – schemat jest zawsze taki sam – „wydarzył się incydent”, „sprawcami byli uzbrojeni napastnicy” oraz oczywiście podkreślenie, że zamordowane maczetami kobiety i dzieci były ofiarami „konfliktu społeczności rolniczej z pasterzami”. Nawet liczba ofiar przeważnie jest drastycznie zaniżana.

Przykładem jest seria ataków, która miała miejsce w stanie Benue w południowo-wschodniej części Nigerii w niedzielę wczesnym rankiem 16 sierpnia 2026 roku. Lokalne media podały, że ofiarą padło od 3 do 5 osób w jednej wsi (inne, że ofiar było 10). Tymczasem zaatakowanych było jednocześnie kilkanaście miejscowości, a łącznie zginęło aż 70 osób! Jeszcze dalej w zakrzywianiu rzeczywistości posunął się przedstawiciel miejscowych władz, który oficjalnie ogłosił, że napastnikami były osoby „podszywające się pod pasterzy”. Świadkowie mówią jednak wprost, że były to Etniczne Milicje Fulani, a atakujący krzyczeli dosyć powszechnie znaną frazę w języku arabskim.

Przerażający jest również sposób, w jaki terroryści dokonali rzezi. Aby uniknąć zaalarmowania pobliskich posterunków wojska i policja oraz samych mieszkańców, wchodzili od domu do domu i atakowali ludzi maczetami. Ten schemat powtórzył się zresztą również w trakcie masakry w nocy z 17 na 18 sierpnia w stanie Plateau, czyli tam, gdzie działamy. Terroryści wchodzili do kolejnych domów i atakowali śpiące rodziny. Mówi się o ponad 20 ofiarach śmiertelnych i dziesiątkach rannych, choć nadal wiele osób jest zaginionych, więc zapewne ta liczba jeszcze wzrośnie. I tu znów jeden z największych światowych portali pisze o incydencie związanym z napięciami między społecznościami rolniczymi a pasterzami, słowem nie wspominając, że „pasterze” wyposażeni byli w karabinki szturmowe.

Dżihad pod płaszczykiem walki o zasoby

Takich ataków w ostatnich tygodniach było więcej. Bardzo często jednocześnie najeżdżanych jest kilka miejscowości i oprócz efektu zaskoczenia dochodzi jeszcze wszechobecna medialna panika i dezinformacja. To wręcz modelowy przykład definicji terroryzmu, czyli wywołanie strachu oraz zastraszenie społeczeństwa. Jak w opisanych przeze mnie powyżej przypadkach, trudno często oszacować liczbę ofiar. Rozbieżności sięgają nawet dziesiątek osób, ponieważ ludzie zazwyczaj uciekają w stronę buszu, gdzie nieraz dopiero po kilku dniach odnajdywane są ciała. Terroryści tropią ludzi, jak zwierzęta, mordując kobiety z dziećmi na rękach. Dlatego tak bardzo frustrujące jest, gdy potem czytam, że to spór o ziemię do wypasu bydła albo o dostęp do wody. Lokalne władze w Nigerii cały czas podtrzymują jednak taką narrację w obawie przed wzrostem buntu społeczeństwa, które i tak coraz częściej pokazuje, że ma już dosyć bierności. Otwarte przyznanie, że nie jest to żaden konflikt o ziemię tylko otwarty dżihad przeciwko chrześcijańskiej ludności, mógłby też sprawić, że muzułmańska część społeczeństwa (czyli mniej więcej połowa obywateli) byłaby oburzona takim stwierdzeniem, a w Nigerii krucha równowaga pomiędzy chrześcijanami a muzułmanami mogłaby przerodzić się w otwartą wojnę domową. Zagraniczne media powielające bezrefleksyjnie wspomniane wyżej stwierdzenia dodatkowo zdejmują presję z decydentów i sprawiają, że brak jest zdecydowanej reakcji na powtarzające się zbrodnie.

Niestety to, co dzieje się obecnie i cała ta próba zakłamania rzeczywistości, może okazać się bombą z opóźnionym zapłonem. Utrzymująca się przemoc już teraz prowadzi do masowego opuszczania gospodarstw przez rolników. Niszczenie upraw, które jest jednym z głównych sposobów działania terrorystów z ludu Fulani, doprowadza do zachwiania bezpieczeństwa żywnościowego całego kraju. Co będzie, gdy zacznie brakować jedzenia? Ludzie w rozpaczy najpierw ruszą do magazynów żywności, co zapewne skończy się rozlewem krwi. Potem przyjdzie pora na poszukiwanie innego miejsca do życia, być może poza Nigerią.

Co prawda ONZ w ostatnich dniach zainteresowała się sytuacją w Nigerii, zwracając nawet uwagę na los chrześcijan. Eksperci przyznali, że przemocy ta jest nieproporcjonalna w porównaniu z innymi religiami. Trudno było nie zauważyć, że w ubiegłym roku w Nigerii zginęło więcej chrześcijan ze względu na wyznawaną wiarę niż we wszystkich pozostałych krajach razem wziętych. Czy jednak za słowami pójdą również jakieś działania? Biuro Wysokiego Komisarza ds. Praw Człowieka wystosowało pismo do władz Nigerii w sprawie licznych zbrodni dokonywanych przez islamskich ekstremistów na chrześcijanach, jednak pozostał on bez odpowiedzi. Czy ONZ lub inne międzynarodowe instytucje mają jakiekolwiek możliwości nacisku, tego nie wiem, choć się domyślam. Być może, gdyby stabilizacji w Nigerii była w interesie jakiegoś mocarstwa, to sytuacja uległaby poprawie. Na to raczej też się nie zanosi.

Tak niestety wygląda codzienność w Nigerii. Praktycznie cały czas dostajemy zdjęcia z masakr wraz z prośbami o pomoc. Często zdarza się, że wieczorem lub w nocy na naszej wewnętrznej grupie na WhatsAppie otrzymujemy komunikat o ataku, który właśnie trwa. To trudne, bo nie jesteśmy w stanie wiele zdziałać, aby kogoś ocalić. Jedyne, co możemy zrobić i robimy to wspieranie zarówno rodzin, które ocalały, jak i tych, którzy starają się ich bronić. Już chyba powinniśmy przejść do porządku dziennego nad tym, że media głównego nurtu będą marginalizowały problem, czasami tylko wspominając o zamachach z dziennikarskiego obowiązku. Ktoś z ONZ czy innej instytucji wyrazi od czasu do czasu swoje zaniepokojenie, a może wystosuje nawet komunikat do władz. Nadal nie ma co oczekiwać refleksji czy przyznania, że w Nigerii trwa właśnie regularny konflikt religijny, taki sam, jak kilka lat temu w Iraku i Syrii.

AKTUALIZACJA: Artykuł pisałem na świeżo, kilka godzin po ataku w stanie Plateau (tam, gdzie było ponad 20 ofiar). Kolejnego dnia rano dostałem informację, że terroryści wrócili w nocy, aby dobić tych, którzy przeżyli. Natknęli się jednak na samoobronę, która została ściągnięta do pomocy. Atak został udaremniony.

Autor:

Dawid Czyż, Fundacja Orla Straż

Autor:

Dawid Czyż, Fundacja Orla Straż

Pin It on Pinterest