Nigeria. Tam męczennicy za wiarę liczeni są w tysiącach.
Dane na temat prześladowań chrześcijan w Nigerii są po prostu zatrważające. Według organizacji Open Doors, która od dekad monitoruje sytuację chrześcijan na całym świecie, Nigeria zajmuje niechlubne pierwsze miejsce pod względem ilości osób, które straciły życie ze względu na wyznawaną wiarę.
W tym tygodniu oczy mediów z całego świata na chwilę zwróciły się w kierunku Nigerii. W większości przypadków pojawiało się pytanie – co tam się w ogóle dzieje? Dotąd ten kraj nie był zbyt często wspominany, jeśli chodzi o zagadnienia związane z terroryzmem, a przynajmniej nie tak często jak np. państwa leżące na Bliskim Wschodzie. Dla wielu osób mogło być szokiem, że w Nigerii rocznie ginie kilka tysięcy osób tylko dlatego, że w niedzielę chodzi do kościoła.
Wspomniana organizacja – Open Doors – została założona w 1955 roku przez holenderskiego misjonarza Andrew van der Bijla. Jako ciekawostkę warto napisać, że w latach 50’ przyjeżdżał on do krajów Bloku Wschodniego, w tym do rządzonej przez komunistów Polski, przemycając Biblie. Dziś jest to międzynarodowa organizacja zajmująca się m.in. monitorowaniem prześladowań chrześcijan na całym świecie. Ich coroczne raporty pokazują skalę tego zjawiska, szczególnie w kontekście tego, co ma miejsce w Nigerii. Okazuje się, że nawet 80 – 90% wszystkich ofiar ataków, których motywem jest wyznawana religia to mieszkańcy tego afrykańskiego kraju.
W ostatnich latach te dane wyglądają następująco:
2021 – 4761 ofiar ogółem, 3530 w Nigerii
2022 – 5898 ofiar ogółem, 4650 w Nigerii
2023 – 5621 ofiar ogółem, 5014 w Nigerii
2024 – 4476 ofiar ogółem, ~3100 w Nigerii
Mowa tutaj tylko o potwierdzonych przez Open Doors przypadkach. Ile zbrodni nie zostało zakwalifikowanych, ponieważ nie było świadków lub zostały uznane za „zwykły akt bandytyzmu, lub terroru”? Trudno nawet oszacować. Na pewno jednak wiadomo, że w 2025 roku będzie znacznie gorzej, ponieważ już w pierwszej połowie tego roku szacuje się, że życie w Nigerii straciło około 7 tysięcy osób. Są to szacunki jednej z komisji Unii Europejskiej.
Oprócz liczby zabitych są też dane na temat porwań. Tu też Nigeria jest w czołówce. Na przykład w raporcie z 2023 roku odnoszącym się do roku 2022 można znaleźć informację, że prawie 90% wszystkich porwań chrześcijan na świecie miało miejsce właśnie w Nigerii (4726 z 5259 ogółem). Ludzie porywani są zazwyczaj dla okupu. Porywacze często żądają astronomicznych kwot, jak na tamte warunki. Czasem jest to 5000 czasem 10000 dolarów. Większości osób nie stać na zapłacenie takiej kwoty. Porwane osoby często są więc po prostu mordowane. Jednym z celów porwań są duchowni. W nielicznych przypadkach udaje się ich uwolnić, ale należy to do rzadkości.
Żeby tylko nie skończyło się na mówieniu
Główne zagrożenie płynie ze strony Boko Haram, ISWAP (Zachodnioafrykańskiej Prowincji Państwa Islamskiego) oraz bojówek Fulani. Wszystkie te organizacje działają przede wszystkim na północy Nigerii oraz w tzw. pasie środkowym. Od kilku lat pojawiają się jednak również w krajach ościennych, w Nigrze oraz Kamerunie. Nie ma co kryć, że ich ekspansja stanowi też realne zagrożenie dla Europy. Pamiętamy, jak to wyglądało, kiedy ISIS było w szczycie swojej potęgi. Nie tylko Irak i Syria były ich celem, ale też cała Zachodnia Europa. Pamiętamy głośne zamachy, jakie miały miejsce w Paryżu, Berlinie, Nicei czy Manchesterze. Nikt nie chciałby, żeby coś takiego się powtórzyło.
Szum, jaki zrobił się wokół Nigerii, zapewne bardzo szybko ucichnie. Za chwilę pojawi się nowy temat, inny kraj, a media zapomną, że w ogóle o tym pisały. Pozostaje mieć nadzieję, że przekaz trafił do wystarczającej liczby osób, aby jakaś pomoc tam jednak dotarła. My działamy w Nigerii od dwóch lata. Pomagamy ofiarom ataków w regionie Plateau w środkowej części kraju. Na naszej stronie i na profilach w mediach społecznościowych piszemy o tym cały czas. Pokazujemy, że niewielkim kosztem można pomóc ludziom, którzy ucierpieli. Oby inni do nas dołączyli, bo skala potrzeb jest olbrzymia, a wsparcie wciąż niewystarczające.

